Automatyzacja, która nie frustruje, czyli jak nie dać się zwariować narzędziom

Automatyzacja, która nie frustruje, czyli jak nie dać się zwariować narzędziom

Martyna·

Każdy chce automatyzować. Mało kto lubi to robić. Bo narzędzia obiecują cuda, a potem okazuje się, że trzeba nauczyć się 5 nowych systemów, żeby w ogóle działały.

Można inaczej.

1. Zacznij od problemu, nie od narzędzia.

Największy błąd: „Kupmy XYZ, to zautomatyzujemy wszystko”. Zanim cokolwiek kupisz, odpowiedz sobie: co konkretnie boli? Wysyłanie tych samych maili? Ręczne tworzenie faktur? Brak synchronizacji między systemami? Dopiero jak masz konkret, to szukasz rozwiązania.

2. Mniej znaczy więcej.

Lepiej mieć 3 działające automatyzacje niż 15, które ciągle się psują. Wdrażaj po jednej, testuj, poprawiaj. I dopiero jak działa, idź dalej.

3. Nie zapominaj o ludziach.

Automatyzacja nie zwalnia z myślenia. Ktoś musi to ogarniać, aktualizować, pilnować. Jeśli nie masz w zespole osoby, która to robi, to nie przesadzaj z liczbą narzędzi. Proste rozwiązania, które działają, są lepsze niż skomplikowane, które stoją.

4. Nie daj się wcisnąć w sztywne ramy.

Gotowe narzędzia są dobre… do czasu. Gdy biznes rośnie, procesy się komplikują. Wtedy gotowe automatyzacje przestają wystarczać. Wtedy właśnie warto pomyśleć o własnym systemie, który robi dokładnie to, co trzeba- bez kombinowania i "kreatywnego" omijania ograniczeń.

Automatyzacja ma ułatwiać życie, nie utrudniać. Jeśli masz wrażenie, że narzędzia zaczynają rządzić Tobą, a nie Ty nimi, to sygnał, żeby zrobić krok w tył i przemyśleć strategię. A czasem też postawić na rozwiązanie szyte na miarę.